Znasz to uczucie, gdy życie wali ci się na głowę?
Spróbuj wydostać się z gruzów.
Nie jest łatwo, prawda?
Wyobraź więc sobie, że z tych gruzów
musisz wyciągnąć też zbuntowaną nastolatkę.
Ciężej? Owszem.
A teraz pomyśl, jak to jest, gdy samemu
dopiero co przekroczyłeś próg dorosłości.
I musisz całą beztroską młodość zostawić pod gruzami.
Tak, jak wszystkie plany i marzenia.
Mi się udało.
Dlatego, do cholery, nie potrzebuję Twojej pomocy.
Nie szukam dłoni, którą pomogł
aby mi się podnieść z upadku.
Nie szukam ramienia, na którym mogłabym się wesprzeć, idąc przez życie.
Nie szukam ani miłości, ani przygód.
Nie szukam azylu, który mogłabym znaleźć w Twoich ramionach.
Szukam świętego spokoju.
Radzę sobie sama.
Tak trudno to zrozumieć?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz